Budzisz się rano z plasterkiem nadziei
że może dzisiaj wszystko się zmieni
Napełniasz się kawą w nagiej sukience
a potem biegniesz z biletem w dłoni
Walczyć o słońce nad twoim domem-
nadmuchanym zapachem chleba
o wodę w kranie
miejsce w tramwaju
kilka płyt nowych
karnet do nieba
Wszystko to proste
dlatego trudno –
zapiąć to ciepło pod samą szyję
gdy rzeczywistość zimnymi łapskami
ciągle cię maca po chudym sercu
Lecz ty wytrwale kroczysz do przodu
turlając wiarę jak śnieżną kulę
bo wiesz, że czas – ten stary dziad
przyniesie ci pakiet szczęśliwych lat…
czwartek, 14 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz